Jeżeli nie podpisywałeś umowy, nie składałeś wniosku i nie chciałeś zaciągać kredytu, pożyczki albo innego zobowiązania, możesz taką umowę podważać. W praktyce często nie chodzi wyłącznie o „unieważnienie” umowy, ale o wykazanie, że umowa nie została skutecznie zawarta z Tobą albo nie wiąże Cię jako osoby pokrzywdzonej. Kluczowe są dowody: reklamacja, zgłoszenie sprawy organom ścigania, dokumentacja banku, historia logowań, korespondencja i szybka reakcja na pisma z banku, windykacji albo sądu.
Tak, możesz kwestionować umowę, której sam nie podpisywałeś. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy ktoś wykorzystał Twoje dane, podszył się pod Ciebie, zaciągnął kredyt, zawarł pożyczkę albo uruchomił usługę finansową bez Twojej rzeczywistej zgody. Sam brak papierowego podpisu nie zawsze przesądza sprawę, bo wiele umów można dziś zawrzeć elektronicznie. Najważniejsze jest to, czy rzeczywiście złożyłeś świadome oświadczenie woli i czy chciałeś zawrzeć konkretną umowę.
W sprawach oszustw internetowych bank lub firma pożyczkowa często twierdzi, że umowa została potwierdzona kodem SMS, aplikacją mobilną, przelewem weryfikacyjnym albo logowaniem do bankowości. To nie kończy sprawy. Jeżeli działał oszust, a Ty zostałeś wprowadzony w błąd, zmanipulowany lub nie wiedziałeś, że potwierdzasz zawarcie umowy, można walczyć o ustalenie, że nie jesteś zobowiązany do spłaty.
Najgorsze, co możesz zrobić, to czekać. Bank, windykacja i sąd działają według terminów. To, że jesteś ofiarą oszustwa, nie zatrzymuje automatycznie sprawy. Trzeba zabezpieczyć dowody i jasno zakwestionować umowę.
Spis treści
- kiedy umowa bez podpisu nie wiąże klienta
- unieważnienie czy ustalenie nieistnienia umowy
- podstawy prawne podważenia umowy
- jakie dowody trzeba zebrać
- co zrobić, gdy bank odmawia anulowania umowy
- z praktyki kancelarii
- najczęstsze błędy
- moja ocena jako pełnomocnika
- kiedy nie iść od razu do sądu
- co zrobić krok po kroku
- ile to trwa i ile kosztuje
- najczęstsze pytania
Kiedy umowa bez podpisu nie wiąże klienta?
Umowa nie dochodzi skutecznie do skutku wobec danej osoby wtedy, gdy nie pochodzi od niej świadome i skuteczne oświadczenie woli. Innymi słowy: jeżeli nie chciałeś zawrzeć umowy, nie składałeś wniosku, nie rozumiałeś potwierdzanej czynności albo działała za Ciebie osoba trzecia, można podnosić, że umowa nie wiąże Cię jako klienta.
Najczęściej problem pojawia się w sprawach, w których:
- oszust zaciągnął kredyt lub pożyczkę na Twoje dane,
- ktoś wykorzystał Twoją bankowość internetową,
- doszło do zdalnego przejęcia urządzenia przez AnyDesk, TeamViewer lub podobną aplikację,
- potwierdziłeś kod SMS, ale nie wiedziałeś, że dotyczy zawarcia umowy,
- przestępca przejął dostęp do telefonu, poczty e-mail albo konta bankowego,
- podpis na dokumencie został podrobiony,
- firma pożyczkowa nie sprawdziła prawidłowo, kto faktycznie składa wniosek,
- pieniądze z kredytu od razu trafiły do osoby trzeciej, a Ty nie miałeś z nich żadnej korzyści.
To nie są sprawy, które wygrywa się jednym zdaniem: „to nie ja”. Trzeba pokazać cały mechanizm zdarzenia. Sąd będzie oceniał, czy rzeczywiście doszło do zawarcia umowy przez Ciebie, czy tylko do wykorzystania Twoich danych lub dostępu przez oszusta.
Unieważnienie czy ustalenie nieistnienia umowy?
W języku potocznym klienci najczęściej mówią: „chcę unieważnić umowę, której nie podpisywałem”. To zrozumiałe. W pozwie trzeba jednak precyzyjnie określić, czego żądamy.
W wielu sprawach właściwym kierunkiem jest nie tylko żądanie unieważnienia umowy, ale przede wszystkim ustalenie, że stosunek prawny nie istnieje albo że dana umowa nie wiąże osoby pokrzywdzonej. Jeżeli nie było Twojego skutecznego oświadczenia woli, można argumentować, że umowa nigdy nie została skutecznie zawarta z Tobą.
Samo zawiadomienie policji nie usuwa kredytu z systemu banku. Postępowanie karne służy ustaleniu przestępstwa i sprawcy. Spór o to, czy masz spłacać kredyt albo pożyczkę, często wymaga osobnej reklamacji, obrony przed pozwem albo powództwa cywilnego.
W zależności od sytuacji można rozważyć:
- pozew o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego,
- pozew o ustalenie nieważności umowy,
- żądanie ustalenia, że klient nie jest zobowiązany do spłaty,
- sprzeciw od nakazu zapłaty, jeżeli bank albo pożyczkodawca już pozwał klienta,
- zarzuty przeciwko roszczeniu banku, firmy pożyczkowej albo funduszu sekurytyzacyjnego,
- wniosek o zabezpieczenie, jeśli grozi windykacja lub egzekucja.
To ważne, bo źle sformułowane żądanie może osłabić sprawę. Sąd nie rozpoznaje ogólnie poczucia krzywdy. Sąd rozpoznaje konkretne żądanie, konkretną podstawę i konkretne dowody.
Podstawy prawne podważenia umowy zawartej przez oszusta
Podstawa prawna zależy od tego, jak doszło do zawarcia umowy. Inaczej wygląda sprawa z podrobionym podpisem na papierowej umowie, inaczej kredyt zaciągnięty przez internet, a jeszcze inaczej sytuacja, w której klient sam kliknął potwierdzenie, ale zrobił to po manipulacji oszusta.
W takich sprawach analizuje się przede wszystkim:
- art. 60 Kodeksu cywilnego — czy doszło do złożenia oświadczenia woli,
- art. 58 Kodeksu cywilnego — czy czynność może być nieważna z powodu sprzeczności z prawem lub zasadami współżycia społecznego,
- art. 82–84 Kodeksu cywilnego — czy wystąpił brak świadomości, błąd albo podstęp,
- art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego — czy można żądać ustalenia istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego,
- przepisy dotyczące usług płatniczych, jeżeli równolegle doszło do nieautoryzowanych transakcji z rachunku.
Nie wolno sprowadzać sprawy tylko do pytania, czy na dokumencie jest podpis. Bank może twierdzić, że podpis został zastąpiony przez kod SMS, aplikację mobilną, login, hasło albo przelew weryfikacyjny. Wtedy główny spór dotyczy tego, czy potwierdzenie było świadome, dobrowolne i rzeczywiście dotyczyło zawarcia umowy.
Jeżeli oprócz umowy doszło również do kradzieży pieniędzy z rachunku, sprawdź artykuł o nieautoryzowanych transakcjach bankowych. Jeśli problem dotyczy kredytu zaciągniętego na Twoje dane przez internet, zobacz także: wyłudzenie kredytu przez internet — co robić. W przypadku aplikacji zdalnego pulpitu pomocny może być tekst: co zrobić po zainstalowaniu AnyDesk i utracie pieniędzy.
Jakie dowody trzeba zebrać?
W sprawie o umowę zawartą bez Twojej zgody dowody są najważniejsze. Bank albo firma pożyczkowa zwykle pokazuje dane techniczne: logowania, kody SMS, potwierdzenia w aplikacji, adres IP, historię urządzeń, przelewy i regulaminy. Trzeba wykazać, że te ślady nie oznaczają świadomego zawarcia umowy przez Ciebie.
Warto zabezpieczyć przede wszystkim:
- zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożone na policji lub w prokuraturze,
- potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia przez bank,
- reklamacje i odpowiedzi banku albo firmy pożyczkowej,
- umowę, harmonogram spłaty, formularz informacyjny i regulamin,
- historię rachunku bankowego,
- potwierdzenia przelewów, wypłat i przekazania środków,
- zrzuty ekranu wiadomości SMS, e-maili, rozmów i fałszywych linków,
- historię połączeń z osobą podszywającą się pod pracownika banku,
- informacje o instalacji aplikacji AnyDesk, TeamViewer lub podobnego programu,
- dane z BIK, BIG albo korespondencję od windykacji,
- pisma z sądu, jeżeli sprawa trafiła już na drogę sądową.
Jeżeli problem dotyczy podpisu na papierowej umowie, znaczenie może mieć opinia biegłego z zakresu badania pisma. Jeżeli sprawa dotyczy oszustwa internetowego, ważna może być analiza telefonu, komputera, zdalnego dostępu, adresów IP i sposobu autoryzacji.
Co zrobić, gdy bank odmawia anulowania umowy?
Banki często odrzucają reklamację. Najczęstszy argument brzmi: klient sam potwierdził czynność. Bank wskazuje wtedy kod SMS, logowanie do aplikacji, adres IP albo historię wcześniejszego korzystania z bankowości elektronicznej.
To nie oznacza automatycznie, że sprawa jest przegrana. Prawidłowe uwierzytelnienie techniczne nie zawsze oznacza świadome zawarcie umowy. Oszust mógł wprowadzić klienta w błąd, działać pod presją czasu, podszywać się pod pracownika banku albo przekonać ofiarę, że wykonuje czynność zabezpieczającą rachunek.
Po odmowie banku można rozważyć:
- ponowną reklamację z pełnym opisem zdarzenia i dowodami,
- wniosek o wydanie dokumentacji technicznej oraz historii autoryzacji,
- wezwanie banku do potwierdzenia, że umowa nie wiąże klienta,
- skargę do Rzecznika Finansowego,
- pozew o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego,
- obronę przed pozwem o zapłatę,
- sprzeciw od nakazu zapłaty,
- wniosek o zabezpieczenie, jeżeli grozi windykacja, wypowiedzenie umowy albo egzekucja.
Nie ignoruj pism z banku, windykacji ani sądu. Terminy biegną nawet wtedy, gdy jesteś ofiarą oszustwa. Jeżeli zlekceważysz nakaz zapłaty, sprawa może skończyć się egzekucją komorniczą, mimo że umowy naprawdę nie chciałeś zawierać.
Z praktyki kancelarii: umowa zawarta bez wiedzy klienta
Klient zauważył, że na jego dane uruchomiono kredyt, mimo że nie składał wniosku i nie chciał zawierać żadnej umowy. Wcześniej odebrał telefon od osoby podszywającej się pod pracownika banku. Rozmówca przekonał go, że środki są zagrożone i trzeba wykonać instrukcje w aplikacji. Bank odmówił anulowania umowy, powołując się na autoryzację w bankowości elektronicznej.
Błąd: klient początkowo ograniczył się do rozmów z infolinią i nie zabezpieczył pełnej dokumentacji.
Działanie: przygotowano reklamację, zawiadomienie o przestępstwie, analizę dokumentów i argumentację wskazującą na brak skutecznego oświadczenia woli.
Efekt: sprawa została skierowana na właściwą drogę prawną, a klient przestał działać wyłącznie reaktywnie wobec banku i windykacji.
Każda taka sprawa wymaga osobnej analizy. Czasem kluczowy jest brak podpisu. Czasem manipulacja telefoniczna. Czasem wadliwa weryfikacja klienta. Czasem to, że pieniądze z kredytu natychmiast trafiły do przestępcy, a klient nie miał z nich żadnej korzyści.
Najczęstsze błędy po wykryciu umowy, której nie podpisywałeś
Osoby pokrzywdzone często działają w stresie. To zrozumiałe, ale właśnie wtedy najłatwiej popełnić błędy, które później utrudniają sprawę.
Najczęstsze błędy to:
- brak pisemnej reklamacji i opieranie się tylko na rozmowach z infolinią,
- zbyt ogólne zgłoszenie sprawy na policji,
- usunięcie wiadomości SMS, e-maili albo historii połączeń,
- brak pobrania umowy i dokumentacji z banku,
- ignorowanie pism windykacyjnych,
- zlekceważenie nakazu zapłaty z sądu,
- spłacanie rat „dla świętego spokoju” bez analizy skutków,
- podpisanie ugody, która może wyglądać jak uznanie długu,
- zbyt późny kontakt z adwokatem.
To nie znaczy, że każda częściowa spłata albo rozmowa z bankiem automatycznie przekreśla sprawę. Może ją jednak skomplikować. Przed podpisaniem ugody, restrukturyzacji albo porozumienia z windykacją warto sprawdzić, czy nie osłabiasz własnej pozycji.
Moja ocena jako pełnomocnika
W sprawach o umowę, której klient nie podpisywał, najważniejsze jest szybkie rozdzielenie emocji od dowodów. Klient wie, że nie chciał kredytu. Bank widzi w systemie autoryzację. Sąd będzie musiał ocenić, która wersja jest lepiej udowodniona.
Warto walczyć, gdy są konkretne argumenty: nietypowe logowania, zdalny dostęp do urządzenia, działanie pod wpływem oszustwa, brak korzyści po stronie klienta, szybki transfer pieniędzy do osób trzecich, brak typowego procesu kredytowego, niespójności w dokumentacji albo słaba weryfikacja tożsamości.
Najwięcej osób traci nie dlatego, że sprawa od początku jest beznadziejna. Tracą dlatego, że reagują za późno. Najpierw czekają na decyzję banku. Potem czekają na policję. Później liczą, że windykacja „sama zrozumie”. W tym czasie mogą pojawić się wpisy w BIK, wypowiedzenie umowy, pozew, nakaz zapłaty albo egzekucja.
Kiedy nie iść od razu do sądu?
Nie każda sprawa wymaga natychmiastowego pozwu. Czasem lepiej najpierw zebrać dokumenty, uzyskać pełną odpowiedź banku, zgłosić sprawę organom ścigania i sprawdzić, co dokładnie zostało zawarte.
Nie warto iść do sądu bez przygotowania, gdy:
- nie masz jeszcze umowy i dokumentacji banku,
- nie wiadomo, kto otrzymał pieniądze z kredytu,
- nie złożyłeś reklamacji, choć może ona dostarczyć ważnych dowodów,
- nie masz potwierdzenia zgłoszenia sprawy na policji lub w prokuraturze,
- nie wiadomo, czy bank wypowiedział umowę,
- sprawa dotyczy małej kwoty, a koszt procesu byłby nieproporcjonalny,
- możliwe jest szybkie rozwiązanie sprawy na etapie reklamacji lub interwencji przedsądowej.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy dostałeś pozew, nakaz zapłaty albo zawiadomienie o egzekucji. Wtedy nie ma czasu na spokojne czekanie. Trzeba pilnować terminów procesowych.
Co zrobić krok po kroku?
Jeżeli dowiedziałeś się o umowie, której nie podpisywałeś, działaj według konkretnego planu.
- zablokuj dostęp do bankowości, kart i aplikacji, jeśli istnieje ryzyko dalszego oszustwa,
- zgłoś sprawę bankowi albo firmie pożyczkowej na piśmie,
- zażądaj pełnej dokumentacji umowy i historii autoryzacji,
- złóż zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa,
- zabezpiecz telefon, komputer, wiadomości, e-maile i historię połączeń,
- sprawdź BIK oraz korespondencję od firm windykacyjnych,
- nie podpisuj ugody bez analizy prawnej,
- reaguj na każde pismo z sądu,
- skonsultuj sprawę z adwokatem przed upływem terminów,
- rozważ pozew o ustalenie, jeżeli bank nadal traktuje Cię jak dłużnika.
Dobry pozew powinien pokazywać nie tylko przepisy, ale cały przebieg zdarzenia. Trzeba opisać, jak doszło do oszustwa, dlaczego klient nie miał zamiaru zawierać umowy, jakie błędy popełnił bank i dlaczego obciążanie klienta spłatą jest bezpodstawne.
Ile trwa i ile kosztuje sprawa o umowę bez podpisu?
Koszt zależy od etapu sprawy, wartości zobowiązania i liczby dokumentów do analizy. Sama konsultacja prawna zwykle jest tańsza niż prowadzenie procesu, ale w takich sprawach najważniejsze jest szybkie ustalenie strategii. Czasem wystarczy reklamacja i pismo przedsądowe. Czasem konieczny jest proces.
W praktyce trzeba liczyć się z tym, że:
- analiza dokumentów może kosztować kilkaset złotych,
- prowadzenie sprawy sądowej zwykle kosztuje od kilku tysięcy złotych,
- opłata sądowa zależy od rodzaju żądania i wartości sprawy,
- postępowanie może trwać od kilku miesięcy do kilku lat,
- w sprawach technicznych może pojawić się koszt opinii biegłego.
Jeżeli sprawa zostanie wygrana, sąd może zasądzić zwrot kosztów procesu od drugiej strony. Nie oznacza to jednak, że klient nie musi mieć środków na rozpoczęcie sprawy. Dlatego przed pozwem warto oszacować szanse, koszty i ryzyko.
Umowa, której nie podpisywałeś i której nie chciałeś zawrzeć, może zostać skutecznie zakwestionowana. Najczęściej trzeba wykazać brak własnego oświadczenia woli, działanie oszusta, wadliwą weryfikację albo brak świadomej autoryzacji. Samo zgłoszenie sprawy na policję zwykle nie wystarczy. Jeżeli bank odmawia anulowania umowy, konieczna może być reklamacja, skarga, sprzeciw od nakazu zapłaty albo pozew o ustalenie, że umowa nie wiąże klienta.
Najczęstsze pytania
Czy muszę spłacać kredyt, którego nie podpisywałem?
Nie zawsze. Jeżeli kredyt został zawarty przez oszusta, a Ty nie złożyłeś skutecznego oświadczenia woli, można kwestionować obowiązek spłaty. Nie wolno jednak ignorować pism z banku, windykacji lub sądu.
Czy zgłoszenie sprawy na policję wystarczy?
Nie zawsze. Policja zajmuje się przestępstwem i sprawcą. Spór o to, czy umowa wiąże Cię wobec banku albo firmy pożyczkowej, może wymagać reklamacji, działań cywilnych albo procesu sądowego.
Co jeśli bank twierdzi, że potwierdziłem umowę SMS-em?
Trzeba sprawdzić, czy potwierdzenie było świadome, czego dokładnie dotyczył kod, czy działał oszust i czy bank prawidłowo zweryfikował klienta. Sam fakt użycia kodu SMS nie zawsze przesądza, że klient chciał zawrzeć umowę.
Czy można usunąć taki kredyt z BIK?
Można o to walczyć, ale zwykle najpierw trzeba podważyć podstawę wpisu. Jeżeli bank nadal twierdzi, że umowa jest ważna, sam wniosek o usunięcie wpisu może nie wystarczyć.
Czy mogę przegrać sprawę, mimo że jestem ofiarą oszustwa?
Tak. Ryzyko istnieje szczególnie wtedy, gdy sprawa jest słabo udowodniona, klient zignoruje terminy albo podpisze niekorzystną ugodę. Dlatego tak ważne jest szybkie zabezpieczenie dowodów.
Czy warto iść do sądu od razu?
Nie zawsze. Najpierw trzeba ocenić dokumenty, odpowiedź banku, dowody i ryzyko. Jeżeli jednak otrzymałeś pozew, nakaz zapłaty albo informację o egzekucji, trzeba działać natychmiast.
Autor: adwokat Łukasz Oleś
– doświadczenie: wieloletnia praktyka w prowadzeniu spraw
– liczba spraw: setki prowadzonych postępowań
– specjalizacja: sprawy dotyczące wyłudzeń kredytów, nieautoryzowanych transakcji, oszustw internetowych i sporów z bankami
– obszar: Śląsk i cała Polska
📞 32 307 01 77
📩 kontakt@btla.eu