Najważniejsze:
Tak, ugodę z bankiem można negocjować zamiast od razu iść do sądu. Nie oznacza to jednak, że każda propozycja banku jest korzystna. Największy błąd polega na podpisaniu ugody bez porównania jej z tym, co kredytobiorca może uzyskać w procesie. W sprawach kredytów frankowych różnica między ugodą a wyrokiem może oznaczać dziesiątki albo setki tysięcy złotych.

Bank może zaproponować ugodę przed pozwem, po złożeniu reklamacji, w trakcie mediacji albo już po rozpoczęciu sprawy sądowej. Kredytobiorca nie musi przyjmować pierwszej oferty. Może negocjować saldo, sposób rozliczenia, oprocentowanie, koszty, termin spłaty i zakres zrzeczenia się roszczeń. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie bank zostawia miejsce do rozmowy, a gdzie próbuje zamknąć kredytobiorcy drogę do dalszych roszczeń.

Spis treści

Czy można negocjować ugodę z bankiem?

Tak. Ugoda z bankiem nie jest dokumentem, który trzeba podpisać w takim kształcie, w jakim bank wysłał go klientowi. To propozycja zakończenia sporu. Skoro jest propozycją, można ją przeanalizować, odrzucić, przyjąć albo próbować zmienić.

W praktyce banki często przedstawiają kredytobiorcom gotowe projekty ugód. Dokument wygląda formalnie, zawiera wyliczenia, terminy i oświadczenia. To może sprawiać wrażenie, że nic nie da się już zmienić. To nieprawda.

Negocjacje mogą dotyczyć przede wszystkim tego, ile kredytobiorca realnie zyska po ugodzie i z jakich praw musi zrezygnować. To właśnie ten drugi element jest najczęściej pomijany przez osoby, które patrzą wyłącznie na niższą ratę albo umorzenie części salda.

Na czym polega problem kredytobiorcy?

Problem nie polega na tym, że bank proponuje ugodę. Problem polega na tym, że kredytobiorca często nie wie, czy oferta banku jest dobra.

Bank pokazuje konkretną korzyść: niższą ratę, zmianę waluty, częściowe umorzenie zadłużenia albo zakończenie sporu. Nie zawsze pokazuje jednak, ile kredytobiorca mógłby odzyskać po unieważnieniu umowy kredytu, jakie roszczenia traci po podpisaniu ugody i czy po kilku latach ugoda nadal będzie opłacalna.

Uwaga:
Pierwsza propozycja banku rzadko powinna być traktowana jako ostateczna decyzja. Najpierw trzeba policzyć trzy warianty: pozostawienie kredytu bez zmian, podpisanie ugody oraz proces o unieważnienie umowy.

Minimum prawa, które trzeba znać przed ugodą

W sprawach kredytów walutowych najważniejsze jest to, czy umowa zawiera niedozwolone postanowienia dotyczące mechanizmu przeliczeń walutowych. Jeżeli tak, kredytobiorca może mieć podstawy do dochodzenia dalej idących roszczeń niż te, które bank proponuje w ugodzie.

Ugoda zwykle polega na tym, że strony kończą spór i ustalają sposób rozliczenia. W zamian bank może oczekiwać, że kredytobiorca zrzeknie się dalszych roszczeń. To właśnie dlatego nie wolno oceniać ugody tylko po wysokości nowej raty.

Jeżeli kredytobiorca podpisze ugodę bez analizy, może później usłyszeć, że sprawa została zamknięta. Nawet jeśli po czasie okaże się, że proces sądowy dawałby lepszy wynik.

Co można negocjować w ugodzie z bankiem?

Zakres negocjacji zależy od banku, rodzaju kredytu, salda, historii spłat i etapu sprawy. Najczęściej można próbować negocjować:

  • wysokość salda po ugodzie – czyli ile zostanie do spłaty po przeliczeniu kredytu,
  • kwotę umorzenia – bank może proponować częściowe zmniejszenie zadłużenia,
  • oprocentowanie po ugodzie – to ważne, bo niższe saldo nie zawsze oznacza tani kredyt,
  • sposób rozliczenia nadpłat – trzeba sprawdzić, czy bank oddaje realną korzyść, czy tylko zmienia parametry kredytu,
  • koszty i opłaty – w tym koszty aneksów, rozliczeń, wcześniejszej spłaty albo wykreślenia hipoteki,
  • termin wykonania ugody – szczególnie gdy kredyt ma zostać spłacony jednorazowo,
  • zakres zrzeczenia się roszczeń – to najważniejszy punkt prawny w całym dokumencie.

Jeżeli bank nie chce zmienić kwoty, nadal można próbować negocjować zapisy prawne. Czasem najgroźniejszy nie jest sam wynik finansowy, ale zbyt szerokie oświadczenie, że kredytobiorca rezygnuje ze wszystkich obecnych i przyszłych roszczeń.

Powiązane tematy:
Jeżeli chcesz szerzej porównać opłacalność takiego rozwiązania, zobacz artykuł: ugoda z bankiem – czy warto?. Jeśli bank proponuje rozmowy w ramach mediacji, sprawdź także: co można zyskać poprzez mediacje z bankiem.

Ugoda zamiast sądu – kiedy ma sens?

Ugoda może mieć sens, gdy kredytobiorca chce szybko zakończyć temat, nie chce prowadzić kilkuletniego sporu albo oferta banku jest zbliżona do realnych korzyści możliwych do uzyskania w sądzie.

Może też być rozsądna, gdy kredyt jest już blisko końca, kwota sporu jest niewielka, sytuacja życiowa kredytobiorcy wymaga szybkiego uporządkowania zobowiązania albo ryzyko procesowe w konkretnej sprawie jest wyższe niż zwykle.

Ugoda nie ma sensu tylko dlatego, że bank napisał, że to „korzystna oferta”. Tę korzyść trzeba policzyć. Osobno trzeba ocenić, ile kredytobiorca może zyskać po ugodzie, a ile po pozwie.

Jak wygląda to w praktyce?

W praktyce kredytobiorcy często dostają propozycję, w której bank przelicza kredyt tak, jakby od początku był kredytem złotowym. Brzmi to rozsądnie, ale szczegóły mogą być niekorzystne.

Najczęściej problemem jest oprocentowanie po ugodzie, wysokość salda, brak pełnego zwrotu nadpłat oraz bardzo szerokie zrzeczenie się roszczeń. Kredytobiorca widzi niższą ratę, ale nie widzi, że rezygnuje z możliwości dochodzenia większej kwoty w sądzie.

Dlatego ugodę trzeba czytać nie jak zwykły aneks do umowy, ale jak dokument kończący spór z bankiem.

Z praktyki kancelarii:
Do kancelarii trafiają osoby, które otrzymały propozycję ugody i chciały ją podpisać, bo rata miała spaść. Po analizie okazywało się, że bank proponował częściowe umorzenie, ale jednocześnie wymagał rezygnacji z roszczeń, które mogły być znacznie wyższe. W takich sprawach najpierw porównuje się ugodę z wariantem sądowym, a dopiero później podejmuje decyzję: negocjować, odrzucić czy iść do sądu.

Najczęstsze błędy przy negocjowaniu ugody z bankiem

Najczęstsze błędy powtarzają się w wielu sprawach. To nie są drobiazgi. Każdy z nich może kosztować dużo pieniędzy.

  • podpisanie pierwszej propozycji banku bez sprawdzenia, czy można uzyskać lepsze warunki,
  • patrzenie tylko na ratę, a nie na całkowity wynik finansowy ugody,
  • brak porównania z pozwem, czyli brak odpowiedzi, ile można odzyskać w sądzie,
  • lekceważenie zrzeczenia się roszczeń, mimo że to często najważniejszy zapis ugody,
  • podpisanie ugody pod presją czasu, bo bank wyznaczył krótki termin na decyzję,
  • brak analizy podatkowej i rozliczeniowej, zwłaszcza przy większym umorzeniu,
  • mylenie ugody z porozumieniem po wyroku, mimo że to inne sytuacje prawne.
Największy błąd:
Największym błędem jest podpisanie ugody tylko dlatego, że bank obniża saldo albo ratę. Jeżeli w zamian kredytobiorca traci prawo do dochodzenia znacznie większych roszczeń, pozorna oszczędność może okazać się stratą.

Moja ocena jako pełnomocnika

Ugoda z bankiem nie jest zła sama w sobie. Zła jest ugoda podpisana bez liczb, bez analizy i bez świadomości skutków.

Warto rozważyć ugodę, gdy wynik finansowy jest rozsądny, klient chce szybko zakończyć sprawę, a różnica między ugodą a procesem nie jest duża. Wtedy negocjacje mogą być praktycznym rozwiązaniem.

Nie warto podpisywać ugody, gdy bank oferuje niewielkie ustępstwo, a w zamian żąda szerokiego zrzeczenia się roszczeń. Nie warto też działać pod presją konsultanta, terminu albo komunikatu, że „lepszej oferty nie będzie”.

Najwięcej pieniędzy ludzie tracą nie dlatego, że wybrali ugodę. Tracą dlatego, że nie wiedzieli, z czego rezygnują.

Kiedy nie iść do sądu?

Nie każda sprawa musi kończyć się pozwem. Czasem sąd nie jest najlepszą pierwszą decyzją.

Nie iść od razu do sądu można wtedy, gdy bank proponuje dobrą ugodę, kredytobiorca zna dokładne wyliczenia, ryzyko procesowe jest podwyższone albo sprawa wymaga szybkiego zamknięcia z powodów życiowych lub finansowych.

Nie oznacza to jednak, że trzeba podpisać wszystko. Nawet wtedy warto negocjować zapisy i sprawdzić, czy ugoda nie zamyka kredytobiorcy drogi do roszczeń, których nie powinien się zrzekać.

Co zrobić krok po kroku po otrzymaniu propozycji ugody?

Po otrzymaniu propozycji z banku nie warto działać odruchowo. Najbezpieczniej zrobić to w takiej kolejności:

  1. zabezpiecz dokumenty – umowę kredytu, aneksy, regulamin, historię spłat i projekt ugody,
  2. sprawdź, co bank dokładnie proponuje – saldo, rata, oprocentowanie, umorzenie, rozliczenie nadpłat,
  3. porównaj ugodę z wariantem sądowym – bez tego nie wiadomo, czy oferta jest dobra,
  4. przeczytaj zrzeczenie się roszczeń – ten zapis może zamknąć drogę do dalszych działań,
  5. wyślij kontrpropozycję – jeżeli oferta jest za słaba, można próbować negocjować,
  6. podejmij decyzję dopiero po analizie – podpisać, odrzucić albo skierować sprawę do sądu.

Jeżeli sprawa jest już po wyroku albo dotyczy rozliczeń z bankiem, temat może być inny niż zwykła ugoda. Wtedy warto przeczytać także: porozumienie kompensacyjne z bankiem.

Ile trwa i ile kosztuje analiza ugody z bankiem?

Czas zależy od liczby dokumentów i stopnia skomplikowania sprawy. Prosta analiza projektu ugody może być szybka, ale rzetelna ocena wymaga porównania propozycji banku z możliwym wynikiem procesu.

Najważniejsze dokumenty to umowa kredytu, aneksy, regulamin, zaświadczenie lub historia spłat oraz projekt ugody. Bez tych danych można ocenić tylko ogólny kierunek, ale nie realną opłacalność.

Koszt analizy zależy od zakresu pracy. W praktyce większym kosztem może być jednak nie sama analiza, lecz podpisanie niekorzystnej ugody i utrata możliwości dochodzenia roszczeń w przyszłości.

Podsumowanie:
Ugoda z bankiem może być alternatywą dla sądu, ale nie powinna być decyzją podejmowaną na podstawie samej propozycji banku. Trzeba sprawdzić wynik finansowy, zakres zrzeczenia się roszczeń, oprocentowanie po ugodzie i porównać ofertę z możliwym pozwem. Dopiero wtedy wiadomo, czy negocjować, podpisywać czy iść do sądu.

FAQ

Czy można negocjować ugodę z bankiem zamiast iść do sądu?

Tak. Kredytobiorca może negocjować warunki ugody, odrzucić propozycję banku albo przedstawić własną kontrpropozycję. Nie ma obowiązku podpisywania pierwszego projektu ugody.

Czy bank może poprawić pierwszą propozycję ugody?

Może, choć zależy to od polityki banku i konkretnej sprawy. Czasem możliwe jest uzyskanie lepszego salda, korzystniejszego rozliczenia albo bezpieczniejszych zapisów prawnych.

Czy podpisanie ugody zamyka drogę do sądu?

Często tak. Wiele ugód zawiera zrzeczenie się roszczeń wobec banku. Dlatego przed podpisaniem trzeba sprawdzić, czy kredytobiorca nie rezygnuje z roszczeń większych niż korzyść z ugody.

Czy ugoda z bankiem zawsze się opłaca?

Nie. Ugoda może być korzystna, ale tylko wtedy, gdy jej warunki są realnie dobre. Trzeba ją porównać z możliwym wynikiem procesu sądowego.

Czy można negocjować ugodę po złożeniu pozwu?

Tak. Rozmowy ugodowe mogą toczyć się także po wniesieniu pozwu, a nawet w trakcie sprawy sądowej. Wtedy szczególnie ważne jest porównanie propozycji banku z aktualnym etapem procesu.

Czy do ugody z bankiem potrzebny jest adwokat?

Nie ma takiego obowiązku, ale pomoc adwokata jest bardzo ważna. Projekt ugody zawiera skutki prawne, które mogą zamknąć kredytobiorcy drogę do dalszych roszczeń.

Autor: adwokat Łukasz Oleś

– doświadczenie: wieloletnia praktyka w prowadzeniu spraw
– liczba spraw: setki prowadzonych postępowań
– specjalizacja: sprawy kredytów walutowych, ugody z bankami i spory frankowe
– obszar: Śląsk i cała Polska

Potrzebujesz pomocy?
📞 32 307 70 37
📩 kontakt@btla.eu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w związku z wysłaniem zapytania przez formularz kontaktowy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem/am poinformowany/a, że przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych, możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania.

Ile to 4 + 2?