• samo udostępnienie konta może wystarczyć do zarzutów
• nie trzeba znać szczegółów oszustwa, żeby odpowiadać karnie
• policja i prokuratura coraz częściej ścigają tzw. „słupy”
• tłumaczenie „nie wiedziałem” często nie wystarcza
• szybka reakcja po wezwaniu ma ogromne znaczenie
Coraz więcej osób dostaje wezwania z policji po udostępnieniu konta bankowego, Revoluta albo danych do logowania.
Najczęściej wygląda to tak:
„kolega poprosił o konto”, „miał wpływać przelew”, „miałem tylko wypłacić pieniądze”, „nie wiedziałem, że to oszustwo”.
Problem jest taki, że dziś sądy coraz rzadziej traktują takie tłumaczenia jako wystarczające.
Szczególnie po najnowszych wyrokach Sądu Najwyższego.
Czy można odpowiadać karnie za samo udostępnienie konta?
Tak.
I to jest najważniejsza zmiana, którą widać w praktyce.
Prokuratura nie musi już wykazywać, że znałeś cały plan oszustwa.
W wielu sprawach wystarcza ustalenie, że:
- oddałeś dostęp do rachunku,
- przekazałeś login lub telefon,
- umożliwiłeś przechodzenie pieniędzy przez konto,
- godziłeś się na ryzyko przestępstwa.
To właśnie najczęściej pojawia się przy zarzutach pomocnictwa do oszustwa z art. 286 KK.
Co mówi najnowszy wyrok Sądu Najwyższego?
Sąd Najwyższy w wyroku IV KK 279/24 wskazał bardzo ważną rzecz:
„słup” nie musi znać dokładnej metody działania oszustów.
Nie trzeba wiedzieć:
- czy chodziło o phishing,
- oszustwo OLX,
- BLIK,
- fałszywe inwestycje,
- kredyty,
- czy przejęcia kont bankowych.
Wystarczy ogólna świadomość, że konto może służyć do nielegalnych działań.
SN mocno podkreślił też, że wiedza o zagrożeniach związanych z udostępnianiem kont bankowych jest dziś „wiedzą powszechną”.
Najczęstszy scenariusz
Najczęściej wygląda to tak:
- ktoś poznany przez Internet proponuje „łatwy zarobek”,
- prosi o założenie konta albo Revoluta,
- na konto wpływają pieniądze,
- „słup” wypłaca środki albo przekazuje dalej.
Potem pojawia się:
- blokada rachunku,
- wezwanie z policji,
- zabezpieczenie środków,
- zarzuty z art. 286 KK.
Oszustwa bankowe – najnowsze wyroki
Jak bronić się w sprawie z art. 286 KK
Oszustwo na Revolut – co robić?
Co grozi za oszustwo komputerowe?
Czy tłumaczenie „nie wiedziałem” działa?
Czasami tak.
Ale uczciwie:
w praktyce coraz rzadziej.
Problem polega na tym, że sądy analizują dziś:
- czy sytuacja była podejrzana,
- czy był obiecany szybki zarobek,
- czy oddałeś pełną kontrolę nad kontem,
- czy interesowałeś się przepływami pieniędzy.
Im bardziej wygląda to na świadome ignorowanie ryzyka – tym gorzej dla podejrzanego.
Klient zgłosił się po wezwaniu na policję w sprawie oszustwa internetowego. Udostępnił konto poznanej przez Internet osobie, która miała „prowadzić handel online”. Przez rachunek przeszły środki od kilku pokrzywdzonych.
Największy problem był taki, że klient przez kilka tygodni nie interesował się tym, co dzieje się na koncie. Policja uznała to za świadome godzenie się na ryzyko przestępstwa.
W sprawie kluczowe okazało się szybkie zabezpieczenie korespondencji i przygotowanie wyjaśnień jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem.
Co grozi za bycie „słupem”?
Najczęściej zarzuty dotyczą:
- pomocnictwa do oszustwa,
- udziału w oszustwie komputerowym,
- udziału w zorganizowanym procederze wyłudzeń.
W praktyce możliwe są:
- zawiasy,
- grzywna,
- obowiązek naprawienia szkody,
- dozór,
- a czasem także kara więzienia.
Dużo zależy od:
- liczby pokrzywdzonych,
- kwot,
- historii rachunku,
- tego, czy wcześniej były podobne sytuacje.
Najczęstsze błędy po wezwaniu z policji
- ignorowanie wezwania,
- kasowanie wiadomości i komunikatorów,
- ustalanie wspólnej wersji z innymi osobami,
- składanie wyjaśnień bez znajomości akt,
- oddawanie telefonu bez zabezpieczenia danych.
Najwięcej osób pogarsza swoją sytuację podczas pierwszego przesłuchania. Często próbują „na szybko” tłumaczyć się policji, nie wiedząc jeszcze, jakie dowody są w aktach.
Moja ocena jako pełnomocnika
Po ostatnich wyrokach SN widać wyraźnie, że linia orzecznicza zaostrza się.
Dziś bardzo trudno obronić sytuację, w której ktoś całkowicie oddaje kontrolę nad rachunkiem obcej osobie i twierdzi, że „nic go to nie interesowało”.
Największy problem mają osoby, które:
- udostępniały kilka rachunków,
- wypłacały gotówkę,
- przekazywały dalej środki,
- brały prowizję od przelewów.
To są sytuacje, które bardzo źle wyglądają dowodowo.
Kiedy NIE warto iść do sądu
Nie każda sprawa nadaje się do agresywnej walki procesowej.
Czasami lepszym rozwiązaniem jest:
- negocjowanie łagodniejszego zakończenia sprawy,
- dobrowolne poddanie się karze,
- naprawienie szkody,
- ograniczanie skutków dowodowych.
Dotyczy to szczególnie sytuacji, gdy:
- przelewy są dobrze udokumentowane,
- w aktach są logowania,
- zabezpieczono komunikatory,
- na koncie było wiele podejrzanych operacji.
Co zrobić krok po kroku?
- Nie kasuj wiadomości.
- Zabezpiecz historię kontaktów.
- Nie składaj pochopnych wyjaśnień.
- Sprawdź, czego dokładnie dotyczy sprawa.
- Przeanalizuj akta przed przesłuchaniem.
- Ustal strategię procesową.
Ile to trwa i ile kosztuje?
Postępowania dotyczące oszustw bankowych często trwają od kilku miesięcy do nawet kilku lat.
Dużo zależy od:
- liczby pokrzywdzonych,
- analizy telefonów i komputerów,
- ustaleń bankowych,
- współpracy międzynarodowej.
Koszty obrony zależą od skali sprawy i liczby zarzutów.
• odpowiedzialność „słupa” jest dziś traktowana bardzo poważnie
• samo udostępnienie konta może wystarczyć do zarzutów
• tłumaczenie „nie wiedziałem” często nie wystarcza
• kluczowe znaczenie ma pierwsze przesłuchanie
• szybka analiza sprawy może ograniczyć ryzyko poważnych konsekwencji
Autor: adwokat Łukasz Oleś
– doświadczenie: wieloletnia praktyka w prowadzeniu spraw karnych i cyberprzestępczości
– liczba spraw: setki prowadzonych postępowań
– specjalizacja: prawo karne, oszustwa internetowe i przestępczość gospodarcza
– obszar: Śląsk i cała Polska
📞 32 307 01 77
📩 kontakt@btla.eu