Zadośćuczynienie za szkodę osobową

Najważniejsze:
Zadośćuczynienie za szkodę osobową to świadczenie za krzywdę, czyli ból, cierpienie, stres, ograniczenia w życiu codziennym i trwałe skutki zdarzenia. Nie jest tym samym co odszkodowanie za leczenie, dojazdy czy utracony zarobek. Jeśli ubezpieczyciel proponuje szybką ugodę, warto najpierw sprawdzić, czy kwota nie jest zaniżona.

Zadośćuczynienie za szkodę osobową przysługuje wtedy, gdy wskutek wypadku, błędu medycznego lub innego zdarzenia doszło do naruszenia zdrowia, ciała albo psychiki. W praktyce chodzi o pieniądze za krzywdę, której nie da się łatwo policzyć fakturą. To może być ból po urazie, długie leczenie, operacja, rehabilitacja, lęk, ograniczenie sprawności albo utrata dotychczasowego komfortu życia.

Największy problem polega na tym, że poszkodowani często patrzą wyłącznie na rachunki. Tymczasem w wielu sprawach najważniejszym roszczeniem nie jest zwrot kosztów leczenia, ale właśnie zadośćuczynienie.

Spis treści

Czym jest zadośćuczynienie za szkodę osobową

Zadośćuczynienie to świadczenie pieniężne za krzywdę niemajątkową. Obejmuje skutki, których nie da się prosto przeliczyć na rachunki, paragony i faktury.

W sprawach o szkodę osobową zadośćuczynienie może obejmować między innymi:

  • ból fizyczny po wypadku lub zabiegu,
  • cierpienie psychiczne, stres i lęk,
  • długotrwałe leczenie i rehabilitację,
  • trwałe ograniczenia w życiu codziennym,
  • pogorszenie sprawności, wyglądu lub samodzielności,
  • utrudnienia w pracy, nauce, sporcie lub życiu rodzinnym,
  • poczucie niepewności co do przyszłego stanu zdrowia.

To oznacza, że nawet jeśli leczenie zostało pokryte z NFZ, poszkodowany nadal może mieć roszczenie o zadośćuczynienie. Brak faktur nie przekreśla sprawy, bo zadośćuczynienie dotyczy krzywdy, a nie tylko wydatków.

Odszkodowanie a zadośćuczynienie – podstawowa różnica

Odszkodowanie i zadośćuczynienie często są mylone, ale dotyczą innych rzeczy.

Odszkodowanie obejmuje szkodę majątkową, czyli konkretne straty finansowe. Może to być koszt leczenia, rehabilitacji, leków, opieki, dojazdów do lekarzy, utracony dochód albo zniszczone rzeczy.

Zadośćuczynienie obejmuje krzywdę, czyli skutki osobiste: ból, cierpienie, stres, ograniczenia, traumę i pogorszenie jakości życia.

Przykład:
Jeśli po wypadku zapłaciłeś 3 000 zł za rehabilitację, to jest element odszkodowania. Jeśli przez kilka miesięcy cierpiałeś, nie mogłeś normalnie spać, pracować, prowadzić samochodu albo zajmować się dzieckiem, to jest podstawa do zadośćuczynienia.

Kiedy przysługuje zadośćuczynienie za szkodę osobową

Zadośćuczynienia można żądać wtedy, gdy doszło do zdarzenia, za które odpowiada inna osoba, ubezpieczyciel, placówka medyczna, pracodawca, zarządca terenu albo inny podmiot.

Najczęstsze sytuacje to:

  • wypadek komunikacyjny,
  • potrącenie pieszego lub rowerzysty,
  • błąd medyczny,
  • wypadek przy pracy,
  • upadek na chodniku, schodach lub w sklepie,
  • pogryzienie przez psa,
  • poważne naruszenie dóbr osobistych,
  • inne zdarzenie powodujące uszczerbek na zdrowiu.

Jeżeli chcesz szerzej sprawdzić, jakie roszczenia przysługują poszkodowanemu, zobacz także: szkoda osobowa – roszczenia poszkodowanego.

Ile wynosi zadośćuczynienie za szkodę osobową

Nie ma jednej tabeli, która automatycznie wskazuje kwotę zadośćuczynienia. To jeden z powodów, dla których ubezpieczyciele często proponują kwoty zaniżone.

Na wysokość zadośćuczynienia wpływa między innymi:

  • rodzaj i rozmiar obrażeń,
  • czas leczenia,
  • liczba zabiegów i operacji,
  • czas rehabilitacji,
  • trwały uszczerbek na zdrowiu,
  • wiek poszkodowanego,
  • wpływ zdarzenia na pracę i życie rodzinne,
  • ból, stres i cierpienie psychiczne,
  • rokowania na przyszłość.

W lżejszych sprawach kwoty mogą wynosić kilka lub kilkanaście tysięcy złotych. Przy poważniejszych urazach są to dziesiątki albo setki tysięcy złotych. W najcięższych przypadkach, gdy poszkodowany traci samodzielność lub zdrowie na całe życie, roszczenia mogą być jeszcze wyższe.

Więcej o praktycznej wycenie roszczeń znajdziesz tutaj: ile realnie można żądać zadośćuczynienia.

Największy błąd:
Przyjęcie pierwszej propozycji ubezpieczyciela bez analizy dokumentacji. Po podpisaniu ugody często nie da się już skutecznie żądać dopłaty, nawet jeśli później okaże się, że skutki wypadku są poważniejsze.

Jakie dowody są potrzebne do zadośćuczynienia

W sprawach o zadośćuczynienie najważniejsze są dowody pokazujące, jak zdarzenie wpłynęło na zdrowie i życie poszkodowanego.

Warto zebrać:

  • dokumentację medyczną ze szpitala, poradni i rehabilitacji,
  • wyniki badań obrazowych,
  • zalecenia lekarskie,
  • historię leczenia,
  • zaświadczenia o niezdolności do pracy,
  • rachunki za leczenie i rehabilitację,
  • zdjęcia obrażeń, blizn lub unieruchomienia,
  • opis codziennych ograniczeń po zdarzeniu,
  • zeznania świadków, jeśli widzieli skutki urazu.

To częsty błąd: poszkodowany pamięta, że cierpiał, ale nie ma dokumentów, które to pokazują. W sądzie samo przekonanie nie wystarczy. Trzeba zbudować materiał dowodowy.

Najczęstsze błędy poszkodowanych

W sprawach o zadośćuczynienie wiele problemów powstaje na samym początku. Czasem jeden błąd obniża wartość sprawy o kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych.

  • poszkodowany zbyt szybko podpisuje ugodę,
  • nie zgłasza wszystkich dolegliwości lekarzowi,
  • przerywa leczenie mimo bólu,
  • nie chodzi na rehabilitację,
  • wyrzuca dokumenty i rachunki,
  • nie opisuje wpływu urazu na życie codzienne,
  • wysyła do ubezpieczyciela chaotyczne pisma,
  • żąda przypadkowej kwoty bez uzasadnienia.
Z praktyki kancelarii

W sprawach o szkodę osobową często widać ten sam schemat. Ubezpieczyciel wypłaca kwotę, która wygląda rozsądnie tylko na pierwszy rzut oka. Dopiero po analizie dokumentacji medycznej, przebiegu leczenia, ograniczeń w życiu codziennym i rokowań okazuje się, że sprawa jest warta znacznie więcej.

Błąd: poszkodowany patrzy tylko na procent uszczerbku.
Działanie: trzeba pokazać pełny wpływ urazu na życie.
Efekt: roszczenie może być uzasadnione dużo wyższą kwotą niż pierwotna propozycja.

Czy rodzina poszkodowanego może żądać zadośćuczynienia

W poprzedniej wersji tego artykułu omawiana była uchwała Sądu Najwyższego z 22 października 2019 r., sygn. akt I NSNZP 2/19. Sprawa dotyczyła pytania, czy bliscy osoby, która doznała ciężkiego i trwałego rozstroju zdrowia, mogą żądać zadośćuczynienia za naruszenie własnych dóbr osobistych.

Sąd Najwyższy uznał, że osobie bliskiej poszkodowanego, który wskutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego rozstroju zdrowia, nie przysługuje zadośćuczynienie pieniężne na podstawie art. 448 k.c. wyłącznie z tego powodu, że cierpi ona z powodu stanu zdrowia poszkodowanego.

To ważne rozróżnienie. Co innego roszczenia samego poszkodowanego, a co innego roszczenia jego bliskich. Jeżeli osoba poszkodowana żyje, podstawowe roszczenie o zadośćuczynienie przysługuje jej samej.

Inaczej mogą wyglądać sprawy dotyczące śmierci osoby bliskiej. To jednak osobna kategoria roszczeń, której nie należy mieszać z typowym zadośćuczynieniem za szkodę osobową poszkodowanego.

Moja ocena jako pełnomocnika

W sprawach o zadośćuczynienie najwięcej pieniędzy traci się nie w sądzie, tylko wcześniej. Na etapie rozmów z ubezpieczycielem, przy pierwszej decyzji, przy ugodzie albo przy źle przygotowanym zgłoszeniu szkody.

Jeżeli uraz był poważny, leczenie trwało długo albo skutki zdarzenia są odczuwalne do dziś, nie warto opierać się wyłącznie na propozycji ubezpieczyciela. Taka propozycja nie jest obiektywną wyceną krzywdy. To stanowisko drugiej strony sporu.

Warto działać, gdy:

  • leczenie trwało dłużej niż kilka tygodni,
  • była konieczna rehabilitacja,
  • pojawiły się trwałe ograniczenia,
  • pozostały blizny, ból lub problemy psychiczne,
  • ubezpieczyciel proponuje ugodę, ale nie wyjaśnia dokładnie wyliczenia.
Powiązane tematy:
Jeżeli Twoja sprawa dotyczy konkretnego rodzaju szkody, sprawdź także artykuły o odszkodowaniu po wypadku samochodowym oraz o odszkodowaniu za błąd medyczny.

Kiedy nie iść do sądu

Nie każda sprawa o zadośćuczynienie powinna trafiać do sądu. Czasem lepszym rozwiązaniem jest negocjacja, odwołanie od decyzji albo przyjęcie rozsądnej propozycji.

Do sądu nie warto iść automatycznie, gdy:

  • uraz był bardzo lekki,
  • leczenie trwało krótko,
  • nie ma dokumentacji medycznej,
  • odpowiedzialność drugiej strony jest bardzo wątpliwa,
  • koszty procesu mogą być wyższe niż możliwa dopłata,
  • ubezpieczyciel zaproponował kwotę zbliżoną do realnej wartości sprawy.

To nie znaczy, że trzeba rezygnować. To znaczy, że przed pozwem trzeba policzyć ryzyko. Dobry proces to nie emocje. Dobry proces to dowody, kalkulacja i realna szansa na lepszy wynik.

Co zrobić krok po kroku

Jeżeli chcesz dochodzić zadośćuczynienia za szkodę osobową, działaj w uporządkowany sposób.

  1. zabezpiecz dokumentację medyczną,
  2. spisz przebieg zdarzenia,
  3. zapisuj objawy i ograniczenia w życiu codziennym,
  4. zbierz rachunki i potwierdzenia kosztów,
  5. zgłoś szkodę do ubezpieczyciela lub podmiotu odpowiedzialnego,
  6. nie podpisuj ugody bez analizy,
  7. porównaj propozycję z realną wartością sprawy,
  8. w razie zaniżenia przygotuj odwołanie lub pozew.

Ile trwa sprawa o zadośćuczynienie

Postępowanie przed ubezpieczycielem zwykle trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. Jeśli sprawa trafia do sądu, trzeba liczyć się z dłuższym czasem, zwłaszcza gdy konieczna jest opinia biegłego lekarza.

W praktyce sprawa sądowa może potrwać od kilkunastu miesięcy do kilku lat. Zależy to od sądu, liczby opinii biegłych, zakresu obrażeń i stanowiska drugiej strony.

Ile kosztuje sprawa o zadośćuczynienie

Koszty zależą od wartości roszczenia i sposobu prowadzenia sprawy. W grę mogą wchodzić opłata sądowa, zaliczki na biegłych, koszty pełnomocnika i ewentualne koszty strony przeciwnej.

Dlatego przed złożeniem pozwu warto ocenić trzy rzeczy: realną wartość sprawy, ryzyko dowodowe i możliwy koszt procesu. Czasem pozew jest potrzebny. Czasem wystarczy dobrze przygotowane odwołanie.

Podsumowanie

Zadośćuczynienie za szkodę osobową może być najważniejszym roszczeniem poszkodowanego. Nie obejmuje rachunków, ale krzywdę: ból, cierpienie, stres i skutki zdrowotne. Najczęstszy błąd to przyjęcie zaniżonej propozycji ubezpieczyciela bez sprawdzenia dokumentacji. Zanim podpiszesz ugodę, warto ustalić, ile naprawdę może być warta Twoja sprawa.

Autor: adwokat Łukasz Oleś

– doświadczenie: wieloletnia praktyka w prowadzeniu spraw
– liczba spraw: setki prowadzonych postępowań
– specjalizacja: odszkodowania, zadośćuczynienia i szkody osobowe
– obszar: Śląsk i cała Polska

Potrzebujesz pomocy?
📞 32 307 01 77
📩 kontakt@btla.eu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w związku z wysłaniem zapytania przez formularz kontaktowy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem/am poinformowany/a, że przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych, możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania.

Ile to 4 + 2?